Dzieci i bajki

Quizy

Zabawki - historia Drukuj Email

 

      W niewielkim pokoju, na niewielkim łóżku, siedziała babcia z wnukami – Natalką i Krzysiem. Dzieci bardzo lubiły, kiedy babcia bawiła się z nimi. Potrafiła równocześnie bawić się w dom z Natalką i w wielką budowę z Krzysiem.

      - Babciu, jak byłaś mała, też się bawiłaś w budowę?- pewnego dnia zapytał Krzyś, wysypując klocki z ciężarówki.

      - Nie, kiedyś nie było takich zabawek – babcia uśmiechnęła się.

      - A bawiłaś się lalkami, o takimi – Natalka pokazała babci swoją najładniejszą lalkę. Była prawie tak duża jak dziewczynka, miała duże niebieskie oczy, piękne długie, złote włosy, a po dotknięciu mówiła mama, tata, kocham cię i wiele innych słów.

      - Bawiłam się lalkami, ale nie takimi. Kiedyś nie było takich lalek – babcia znów się uśmiechnęła. Przypomniała sobie swoją ulubioną lalkę: szmaciankę, z włosami z wełny i buźką namalowaną pisakiem. Bardzo ją lubiła.

      - Jak chcecie, to opowiem wam czym kiedyś bawiły się dzieci – starsza kobieta popatrzyła na dzieci.

      - Chcemy! Chcemy!

      - Usiądźcie więc wygodnie i posłuchajcie – babcia usiadła obok wnuków i zaczęła opowiadać:

      Dawno, dawno temu, kiedy nie było jeszcze telewizorów, samochodów, ani rowerów, a nawet nie było domów - ludzie mieszkali w jaskiniach, ubierali się w skóry zwierząt i jedli to co dała im natura: jagody, grzyby, korzenie, czasami też polowali na zwierzęta.

      - To musiało być strasznie niesmaczne! Zjeść korzenie? – Krzyś skrzywił się na samą myśl o jedzeniu takich rzeczy – Nie mogli sobie upiec placka z wiśniami, albo zrobić naleśników z czekoladą?

      - Niestety nie, to było tak dawno, że ludzie nie potrafili jeszcze zrobić takich rzeczy – babcia uśmiechęła się do wnuczka.

      - Posłuchajcie co się wydarzyło – kobieta opowiadała dalej:

      W jednej z takich rodzin, w jaskini urodził się chłopiec. Rodzice byli bardzo szczęśliwi, bo długo na niego czekali. Cała rodzina i wszyscy sąsiedzi przyszli zobaczyć maleństwo. Wyglądał zupełnie tak samo jak inne dzieci, ale miał znacznie więcej włosów na głowie, więc wszyscy nazwali go Czarna Głowa. Chłopiec był bardzo wesołym i pogodnym dzieckiem. Mama trochę jednak martwiła się o niego, bo zawsze chciał robić co innego niż wszyscy. Kiedy ojcowie z synami szli szukać pożywienia, oczywiście szedł razem z nimi, ale zamiast szukać jedzenia, zbierał patyki i kamienie, a potem wrzucał je do wody.

      - Mamo! Zobacz co znalazłem! - pewnego dnia Czarna Głowa przybiegł zdyszany do jaskini.

      - Powoli, spokojnie – uspokoiła go mama – Pokaż co znalazłeś.

     Chłopiec wyszedł przed jaskinię i coś ciężko przyciągnął za sobą. Była to... wielka gałąź.

      - Hm... a cóż z tym zrobisz synku? - zapytała zdumiona mama.

      - Będę się bawił! - wykrzyknął zachwycony chłopiec.

     Kobieta chwilę popatrzyła na syna, potem na gałąź i zdziwiona zapytała:

      - Ale jak chcesz się tym bawić? Nikt nigdy tego nie robił. I co to w ogóle jest zabawa?

     - Mój przyjaciel, Mała Nóżka, wiesz ten który żyje dwie jaskinie dalej, mówi że zabawa to fajna rzecz i mnie tego nauczy.

     - Chcę zobaczyć co to jest i twój ojciec też chce dowiedzieć się co to takiego, więc pójdziemy razem do Małej Nóżki.

     Okazało się, że ta ZABAWA, to nic innego jak bieganie, skakanie i śmiechy.

     - Och, Czarna Głowa powinien chodzić ze mną szukać pożywienia, a nie przeskakiwać całymi dniami przez gałęzie. Jak wykarmi przyszłą rodzinę, jeżeli nie będzie tego potrafił. Martwię się, co z nim będzie – ojciec był bardzo zakłopotany przyszłością syna.

     Natalka zapytała babcię:

     - Ale Czarna Głowa może iść do sklepu po jedzenie, przecież tam pełno jest bułek, dżemów i innych pyszności.

     - Niestety nie, w tamtych czasach każdy jadł to co znalazł w lesie, na łące albo w rzece, nikt wtedy nie prowadził sklepów – babcia uśmiechnęła się i   opowiadała dalej.

     Kilka lat później okazało się, że Czarna Głowa i Mała Nóżka byli najlepszymi poszukiwaczami jedzenia. Zawsze przynosili do swoich jaskiń najwięcej owoców, korzonków czy ryb, ponieważ potrafili z łatwością wdrapać się na drzewa i najszybciej ze wszystkich biegali.

     Wiele lat później założyli swoje rodziny, a ich dzieci też razem się bawiły.

     - Tato, zrobisz mi takie coś z gliny, co ma Zgrabna Nóżka? - zapytała Długowłosa swego tatę - Czarną Głowę.

     - A co ma Zgrabna Nóżka? - zapytał Czarna Głowa.

    - Nie wiem co to jest, ale to można kopać nogą i rzucać tym daleko.

     Czarna Głowa nie miał pojęcia o czym mówi jego córka. Za jego czasów bawiono się w przeskakiwanie gałęzi, rysowanie patykiem po piasku, albo wrzucaniem kamyków do kałuży, ale czym okrągłym można daleko rzucić?

     Postanowił wybrać się do Małej Nóżki i jego córki Zgrabnej Nogi.

   - Kiedyś przez przypadek zgniotłem w rękacg glinę i wyszło coś takiego – Mała Nóżka podał swojemu przyjacielowi coś wyglądającego jak duży kamień, tylko bardziej równy i dużo lżejszy.

     Czarna Głowa zrobił też dla swojej córki kilka takich kulek (tak nazwali je z Małą Nóżką). Niestety miały jedną wadę – kiedy już spadły na ziemię, nabierały innego kształtu – były bardziej płaskie i już nie chciały się toczyć.

    Pewnego dnia, w przypływie złości Długowłosa wrzuciła to co zostało z takiej kulki do ognia, który rozpalili w jaskini rodzice.

  - Więcej nie będę się nimi bawić, muszę wymyślić coś innego – postanowiła.

   Rankiem, kiedy Czarna Głowa przygotowywał miejsce na następne ognisko, zauważył że wszystko się wypaliło oprócz kulki, którą wieczorem wrzuciła do ognia Długowłosa. Podniósł ją i ze zdumieniem stwierdził, że jest twarda i już nie można jej gnieść w rękach. Niestety okazało się, że po upuszczeniu na ziemię popękała i rozsypała się.

    Długo, długo myślał i stworzył coś nowego - „kulki”, które można układać jedną na drugą.

    Długowłosej i Zgrabnej Nóżce bardzo podobało się układanie różnych wzorów z klocków (bo tak właśnie nazwały te inne „kulki”).

    "Niedawno urodził się mój synek, może i jemu zrobię jakąś zabawkę" – zastanowił się Czarna Głowa i wykonał kulkę z gliny, która była pusta w środku. Przed wrzuceniem jej do ognia umieścił w środku mały kamyk, który fajnie grzechotał, kiedy jego syn przekładał ją z ręki do ręki. I bardzo mu się to podobało.

    Mijały całe pokolenia, a potomkowie Czarnej Głowy i Małej Nóżki wymyślali coraz to nowe zabawy i zabawki.

    Z czasem także inni członkowie grupy i osady dołanczali do nich. Zauważyli bowiem, że dzieci które wymyślają zabawy, a nie tylko uczą się i pracują, dużo lepiej radzą sobie z obowiązkami. Im więcej ludzi brało udział w zabawach, tym szybciej wymyślano nowe formy zabawy i sposoby wykonania zabawek.

    Wkrótce opanowano wyrabianie zabawek z drewna i metalu.

    Pewnego dnia, dużo, dużo później, kiedy ludzie nie znali jeszcze prądu, ale mieszkali już w domach i nosili ubrania, podobne do tych, które my dzisiaj nosimy – pra, pra, pra, pra... prawnuczka Czarnej Głowy – Lilianna, spróbowała coś zrobić z kawałkami materiału, które zostały po szyciu koszuli dla

męża.

    Zeszyła ze sobą dwa kółka, do środka włożyła trochę innych małych skrawków, aż zrobiła się okrągła kulka. Z jednej strony atramentem narysowała oczy, nos, usta, z drugiej włosy i tak powstała głowa przyszłej lalki, którą bardzo lubiła się bawić córka Lilianny – Zosia.

    Wiele lat później syn Zosi – Wojciech – robił podobne lalki nie tylko dla swoich dzieci, ale także dla dzieci znajomych czy sąsiadów. W zamian przynosili mu ziemniaki, pomidory czy jabłka.

    W ten sposób coraz częściej jedna osoba wykonywała zabawki dla wielu różnych dzieci, a nie tylko dla swojej rodziny.

    I tak bardzo powoli doszliśmy w opowiadaniu do dzisiejszych czasów, kiedy to zabawek jest bardzo, bardzo wiele i to przeróżnych. Na próżno dziś szukać w sklepach gałęzi do przeskakiwania czy glinianych klocków. Natalka i Krzyś uśmiechnęli się na samą myśl, że mogliby w sklepie na półce zobaczyć zabawkę z napisem „Gałęzie do przeskakiwania”.

    Teraz mamy za to do wyboru wiele innych rzeczy – zaczynając od najprostszych – jak drewniane klocki Krzysia – babcia wyjęła jeden klocek z pudełka i pokazała dzieciom – a kończąc na zabawkach, które mówią, śmieją się czy naśladują odgłosy zwierząt.

    Kobieta pokazała ulubioną lalkę Natalki, a z półki zabrała pieska, który zaczął merdać ogonkiem i szczekać, prawie jak prawdziwe zwierzę.

    Natalce i Krzysiowi bardzo spodobała się opowieść o Czarnej Głowie i Małej Nóżce. Próbowali wyobrazić sobie, jak by to było gdyby nie mieli tych wszystkich zabawek: lalek, samochodzików, kredek czy kartek.

-     Ciekawe babciu, jakie zabawki będą miały dzieci za 100 lat – zastanowiła się Natalka trzymając w rękach swoją ulubioną lalę, a ona właśnie powiedziała mama.

 

http://www.ases.pl/

 

     

 
statystyka